×
Zięba: Sezon trudny i rozczarowujący

Zięba: Sezon trudny i rozczarowujący

2021-04-05
Przesądzone rozstanie z trenerem Matthiasem Zollnerem, sytuacje kontraktowe polskich zawodników i rozwojowe plany klubu z Gliwic. Prezes GTK, Jarosław Zięba, podsumowuje sezon śląskiego klubu przyznając wprost, że był on nieudany.




Wojciech Malinowski (Polskikosz.pl): 11 wygranych, 19 porażek i ostatecznie 12. miejsce na zakończenie rozgrywek. W jednej z wypowiedzi powiedział Pan, że „ten sezon był dla nas rozczarowaniem". Podtrzymuje Pan to?
 
Jarosław Zięba (prezes GTK Gliwice): Tak.
 
Kibiców najbardziej interesuje sytuacja trenera Matthiasa Zollnera. Czy miał Pan już z nim rozmowę podsumowującą sezon?
 
Nie, cały czas jest ona w planach. Nie ma w tym jednak żadnych podtekstów, po prostu na końcówkę sezonu dopadł mnie koronawirus. Dużo czasu spędziłem na kwarantannie, a taką rozmowę chciałbym odbyć w cztery oczy, podczas kolacji. Myślę, że nastąpi to w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
 
Z jakim nastawieniem przystąpi Pan do tych rozmów?
 
Przez takimi rozmowami, zanim się spotkamy osobiście, to lubię napisać kilka słów do drugiej strony. Trenerowi już napisałem, że sezon był dla nas trudny i rozczarowujący. W naszej krótkiej historii w PLK był to najprawdopodobniej najgorszy sezon dla nas. Nie ze względu na zajęte miejsce, ale z uwagi na oczekiwania, jakie mieliśmy przed jego startem. Inaczej patrzy się końcową pozycję, gdy walczy się o utrzymanie, a inaczej, gdy plany są trochę większe. Wtedy 12. pozycja jest dużym rozczarowaniem.
 
Trener o tym doskonale wie. Poinformowaliśmy go, że chociaż ma z nami 2-letni kontrakt, to chcielibyśmy porozmawiać o rozwiązaniu umowy z nim. Wiem, że nie będzie to ani łatwa, ani przyjemna rozmowa. Trener na pewno będzie miał wiele swoich argumentów, dlaczego nam to nie wyszło. Ja jednak na dzisiaj nie widzę możliwości dalszej współpracy, to po prostu nie ma sensu.
 
Zrobiliśmy do przodu duży krok organizacyjny i to trener nam pokazał kilka istotnych rzeczy, który mogą pomóc. Nie jest on najstarszym szkoleniowcem, ale ma jednak sporo doświadczenia.
 
Rozumiem, że potwierdza Pan informacje, które pojawiały się w mediach, że w kontrakcie trenera Zollnera nie ma żadnej klauzuli, która pozwala wam go rozwiązać bez żadnych kosztów w przypadku np. braku awansu do play off?
 
Tak. Klauzula jest jedynie po stronie trenera, który po sezonie może nas opuścić. Jest jednak coś takiego jak „dżentelmeńskie porozumienie”, coś, co może nie jest zapisane w kontrakcie, ale padało w naszych rozmowach. Przed sezonem mówiliśmy, że mamy dwa cele – po drodze chcieliśmy zagrać w Pucharze Polski, a celem głównym był awans do czołowej „8” i gra w play off.
 
Trener zgodził się z tymi celami i zobaczymy, co takie słowa dają. Myślę, że żaden ambitny trener nie będzie upierał się przy pracy w organizacji, która go nie chce. Pozostaje zatem kwestia pewnych ustaleń i rozstania się.
 
Jedyne, co mogę dobrego powiedzieć o naszych wynikach, to fakt, że o najlepszą „8” walczyliśmy stosunkowo długo. Myślę, że straciliśmy ją realnie dopiero na 3 mecze przed końcem, to mały pozytyw całej tej sytuacji.
 
Czy w Pana opinii był jakiś jeden moment, który wam drogę do play off zamknął? Czy to była raczej kombinacja czynników?
 
Pierwszym sygnałem, że coś się u nas zacina były porażki ze Śląskiem Wrocław i z Dąbrową Górniczą – obie po zaciętych końcówkach, obie poniesione w meczach z zespołami, które były w naszym zasięgu.
 
Przeszkodziło nam na pewno też odejście Rhetta i Perkinsa, to byli klasowi gracze. Odbyło się to jednak przy akceptacji trenera, który powiedział, że ma pomysł na załatanie tej dziury. Nie za bardzo nam jednak to wyszło.
 
Co zadecydowało latem minionego roku, że zdecydowaliście się akurat na zatrudnienie trenera Matthiasa Zollnera?
 
Pierwszym naszym wyborem był Teo Hojc, który byłby naszym szkoleniowcem, gdyby nie jego komplikacje rodzinne. My poszukiwaliśmy trenera albo z polskiej ligi i nawet o jednym rozmawialiśmy poważnie, albo szkoleniowca, którego mniej więcej widzieliśmy, jak pracuje.
 
Matthiasa widzieliśmy z drużyną węgierską (Kormend – red.) w Alpe Adria Cup, w którym występowaliśmy, tam grał zresztą także zespół ze Słowacji Teo Hojca. Potem go sprawdzaliśmy, miał bardzo dobre CV, współpracował choćby ze Svetislavem Pesiciem. Ma też bardzo dobre kontakty – potrafił zadzwonić choćby do trenerów czołowych europejskich klubów, gdy sprawdzaliśmy Martina Krampelja. Ja nawet nie wiem, jak do nich zdobyć numer.
 
Szukaliśmy ambitnego człowieka, Matthias miał też swoją wizję pracy, jednak na końcu okazało się, że nam nie wyszło. Zdarza się. Teraz mamy „deja vu” i będziemy szukać jeszcze raz.
 
Według nieoficjalnych informacji GTK Gliwice było jednym z klubów, które w obecnym sezonie miało wyższy budżet na graczy, niż w poprzednim. Czemu zatem szansy pracy z większymi środkami i przy większych oczekiwaniach nie dostał choćby Paweł Turkiewicz, z którym rozstaliście się po sezonie 2019/2020?
 
To nie do końca jest tak. Paweł pracował u nas długo, 4,5 roku i nawet rozmawialiśmy o dalszej współpracy. Umówiliśmy się jednak, że damy mu znać w lutym ubiegłego roku, co dalej, gdyż on chciał wcześniej to wiedzieć. Zaprosiliśmy go wtedy na kolację i poinformowaliśmy, że chcemy naszą współpracę zakończyć. Spowodowane to było różnymi przyczynami, ale uścisnęliśmy sobie dłonie i rozstaliśmy się bez problemu.
 
Na pewno wydaliśmy w tym sezonie więcej pieniędzy, ale wciąż nie są to wielkie kwoty. Dodatkowe środki pojawiły się jednak później, chyba dopiero w czerwcu dowiedzieliśmy się, że będziemy mogli wydać o kilkaset tysięcy więcej niż wcześniej. Te dwie sprawy są jednak ze sobą zupełnie niezwiązane.
 
Teraz pozostają tylko rozważania akademickie, czy trener Turkiewicz zrobiłby w tych warunkach lepszy wynik, czy nie. To nie ma obecnie jednak większego sensu.
 
Jakie w Pana opinii są w tym momencie długoterminowe perspektywy dla gliwickiej koszykówki? Działacie przecież mocno w młodzieżowym baskecie, co zwykle sugeruje pewne plany nie tylko na dziś, ale także na jutro.
 
Ja w koszykówkę bawię się od lat 90-tych, czyli już dosyć długo. Rozwijamy się w miarę stopniowo, zaczęliśmy od koszykówki młodzieżowej, a potem szliśmy do góry. Teraz jesteśmy w ekstraklasie i chcielibyśmy w niej jak najdłużej zostać.
 
Obecnie duże pieniądze kładziemy właśnie na rozwój młodzieży, gdyż zależy nam na tym, by wykształcić i zbudować zespół tak, jak kiedyś to robił Śląsk Wrocław – z Dominikiem Tomczykiem, Maciejem Zielińskim i śp. Adamem Wójcikiem, nawet jeżeli pochodził on z Oławy.
 
Tworzymy do tego podwaliny – w ubiegłym roku zrobiliśmy wicemistrzostwo Polski, a w tym udało się zdobyć złoto w kategorii U-19. Bardzo byśmy chcieli, by ci chłopcy dostali szansę na poważne granie. Do naszego projektu zaprosiliśmy Marcina Klozińskiego, znaną osobę i w koszykówce seniorskiej i młodzieżowej, który rozwija naszą Akademię.
 
Od kilku lat prowadzimy projekt „Basket Cup”, w którym bawimy się w gry i zabawy związane z koszykówką w klasach 1-4. Mamy obecnie 16 drużyn po 15 dzieciaków, z których potem przed 5 klasą robimy nabory, by zaczynały grę w swoich kategoriach wiekowych.
 
Przez jakiś czas działało to i wyglądało może nieco chaotycznie, teraz zaczynamy to jednak robić w ramach mocniejszej organizacji. Marcin Kloziński odpowiada za klasy licealne, które mają po 2 treningi dziennie. Z kolei szkoły podstawowe to domena Ludwika Maciejewskiego. Na samym dole jest „Basket Cup", do którego chcemy zaprosić powiat gliwicki, a także szkoły z Zabrza, gdyż tam zawsze była bardzo dobra koszykówka, a ostatnio zniknęła z mapy seniorskiej.
 
Bardzo mocno zatem stawiamy na koszykówkę młodzieżową i chcemy mieć mocne podwaliny do niej. Docelowo chcielibyśmy, by 1-2 graczy trafiło do drużyny seniorskiej.
 
Czy kwestie młodzieżowe miały albo mają duże znaczenie przy wyborze pierwszego trenera? Nie każdy szkoleniowiec jest przecież chętny do pracy i wprowadzania do zespołu młodych zawodników.
 
Zakładając, że rozstaniemy się z Matthiasem, to zapisaliśmy sobie profil trenerski, który by nas interesował. Wsparcie i nadzór grup młodzieżowych, a także wykorzystywanie młodych zawodników są jednym z czterech-pięciu punktów, na których nam zależy.
 
Jakie są w takim razie inne? Na co zwracacie uwagę przy poszukiwaniu trenera?
 
Chcemy, by znał realia polskiej ligi, gdyż tego Matthiasowi na pewno zabrakło. Chcemy, by raczej był młody i ambitny, zatem jeżeli ktoś ma 60 lat i duży bagaż doświadczeń, to prawdopodobnie się na niego nie zdecydujemy. Nawet jeżeli będzie to bardzo dobry trener.
 
Nowy szkoleniowiec musi też zaakceptować naszą organizację. W mojej pracy opieram się od lat na pewnym sztabie szkoleniowym – nasi są masażyści, trener przygotowania motorycznego, a także asystenci. Zatem, jeżeli są trenerzy, którzy mają własnych asystentów, to my w takie rozwiązanie nie wchodzimy.
 
Czy trener Zollner odpowiadał u was samodzielnie za politykę transferową?
 
Tak, chociaż trzech graczy miało już wcześniej podpisane umowy – to Kacper Radwański, Łukasz Diduszko i Mateusz Szlachetka.
 
A Daniel Gołębiowski?
 
On też był pod kontraktem, ale była w nim klauzula, która pozwalała nam go rozwiązać. Trener jednak go zaakceptował. On przyjechał zresztą do nas grubo przed sezonem, zobaczył wtedy całą młodzież, wszystkich naszych zawodników i ich zaakceptował.
 
Część zagraniczną budował samodzielnie i można powiedzieć, że zrobił to nie najgorzej. Przecież Rhett czy Perkins, którzy od nas odeszli, to świetni zawodnicy.
 
W takim razie kibice mogą się pytać, czy dało się zrobić coś więcej, by ich nie stracić?
 
Z Rhettem nie, gdyż tam w grę wchodziły sprawy trochę pozaboiskowe. Za to z Joshem, to naprawdę ciężka sprawa. On dostał bardzo dobrą ofertę, finansowo dużo lepszą niż to, co miał u nas. To podobna sytuacja do tej, którą miał pan Janusz Jasiński w kwestii zatrzymania „Iffe” Lundberga.
 
Może i mógł się uprzeć, my też nie mieliśmy zapisanej w jego kontrakcie żadnej kwoty wykupu. Było jednak zawsze pytanie, jakby grał u nas, gdybyśmy na siłę go zatrzymali w sytuacji, gdy mógł iść do wielkiego klubu jak Partizan Belgrad, gdzie gra za 2-3 razy większe pieniądze. Dodatkowo ma świadomość, że my dostajemy niezły, jak na nasze warunki niewyobrażalny buyout.
 
Nie ukrywam, że Josh się tak dobrze prezentował, że już wcześniej otrzymywaliśmy informacje, że są kluby, które chcą go wykupić. Nam się jednak zdawało, że granicę kwoty wykupu postawiliśmy na takim pułapie, że nikt się nie zdecyduje. Jak się jednak okazało, dla niektórych była ona do zaakceptowania.
 
Teraz pozostaje zatem pytanie, jakby Josh na to zareagował. Przy pierwszych zapytaniach on przyszedł do nas, powiedział, że ma oferty i spytał się o stanowisko klubu. My mu odpowiedzieliśmy, że z niewolnika nie ma pracownika i po rozmowie powiedzieliśmy mu, że w przypadku satysfakcjonującej oferty dla niego i dla klubu, to pozwolimy mu odejść. Umówiliśmy się wtedy na konkretną kwotę i gdy zgłosił się Partizan, to nie mogliśmy sobie z gęby robić cholewy.
 
Pamiętam, że bardzo profesjonalnie podszedł do meczu przeciwko Zastalowi, gdy już było wiadomo, że odejdzie do Partizana.
 
On cały czas był mega profesjonalny, nawet pomimo młodego wieku. Sam do nas przychodził, mówił nam o wszystkich kwestiach i potem się z tego wywiązywał. Nie ma na pewno między nami żadnych niesnasek.
 
Jak w tym momencie wygląda wasza sytuacja z kontraktami na kolejny sezon?
 
Mamy Szymona Szymańskiego i Kacpra Radwańskiego z ważnymi kontraktami. Kacper jest obecnie kontuzjowany i czekamy, aż wróci do pełnej sprawności, gdyż na razie jeszcze jej nie ma. Z kolei względem Szymona też mamy pewne oczekiwania. W minionym sezonie miał mecze lepsze i gorsze. Jest on na pewno zawodnikiem, który do dobrej gry potrzebuje 100-procentowego przygotowania od strony fizycznej. Po jakimkolwiek urazie upływa u niego trochę czasu aż wróci do pełni formy.
 
Z Szymonem Szewczykiem jesteśmy w dobrych relacjach i czekamy na rozwój naszej sytuacji. Myślę, że Szymon chciałby jeszcze przez rok dla nas zagrać. Na pewno chętny byłby Łukasz Diduszko, któremu skończył się 2-letni gwarantowany kontrakt. Tu jednak dużo będzie zależeć od trenera.
 
Na pewno będziemy chcieli usiąść do rozmów z Danielem Gołębiowskim, ale nie wiem, jak duże w jego przypadku będzie zainteresowanie innych klubów i o jakich pieniądzach będziemy w jego przypadku rozmawiać.
 
Mamy też listę zawodników, którymi jesteśmy zainteresowani i musimy się nad nimi zastanowić, ale to już raczej po wyborze trenera i z uwzględnieniem jego filozofii. Dużo tu też zależy od regulacji ligi, gdyż sporo mówi się o zawodnikach U-23, którzy mieliby grać kwartę, albo określoną liczbę minut. Pan zapewne też o tym słyszał?
 
Słyszałem, ale spodziewam się, że Pan jako prezes klubu wie na ten temat znacznie więcej.
 
(śmiech) Możliwe, ale dopóki coś nie jest zatwierdzone, to wszystko może się zmienić. Ja słyszałem, że jeden zawodnik do lat 23 będzie musiał grać 10 minut w meczu.
 
Też słyszałem o takiej wersji i przyznam, że w ogóle sobie jej w praktyce nie wyobrażam. Choćby z tego względu, że nie wiem, co powinno się zrobić, gdyby ktoś zagrał 9 minut i 55 sekund. Walkower?
 
Na pewno od strony prowadzenia zespołu, to jest to jakaś masakra. Najlepiej byłoby mieć jednego młodzieżowca, grać nim w jednej kwarcie, a potem grać już na normalnych zasadach. Trochę tak, jak jest w „Systemie Passarella” stosowanym w młodzieżowej koszykówce, który ma zmusić zespoły młodzieżowe, by nie szkoliły tylko 5-6 graczy, ale robiły to na większą skalę. W nim jest obowiązek gry jedną piątką w 1. kwarcie, inną piątką w 2. kwarcie, a dopiero w 2. połowie można dowolnie mieszać składem.
 
Szaleństwem jest też pomysł, o którym słyszałem, że te minuty nie mogą się sumować, czyli gdy ja miałbym 3-4 młodych graczy w zespole, to i tak jeden z nich musiałby co mecz grać minimum 10 minut.
 
Wyobrażam sobie, że w dużym klubie, jak na przykład Stal Ostrów, to woleliby mieć jednak raczej jednego młodzieżowca, zagrać nim lepiej lub gorzej w 2. kwarcie, a potem już walczyć o wynik.
 
No i to, co pan powiedział wcześniej – jaka będzie kara za nieprzestrzeganie zasad. Walkower byłby czymś bardzo grubym. Gdyby jednak była na przykład kara 10 tysięcy złotych za niedopilnowanie realizacji tego przepisu, to podejrzewam, że klub z czołówki będzie wolał wpłacić 300 tysięcy i mieć to wszystko z głowy.
 
Regulacje administracyjne nigdy nie są dobre. Trzeba wymyślić taki system, żeby klubom po prostu opłacało się szkolić i wprowadzać do zespołu młodych graczy. Daniel Gołębiowski w minionym sezonie mieścił się w kategorii U-23, gdyby ona obowiązywała, a był on przecież jednym z naszych najważniejszych graczy i podstawowym Polakiem.
 
W drużynie do lat 19 mamy czterech zdolnych zawodników. To oczywiście Aleksander Wiśniewski, a także Mikołaj Adamczak, Norbert Maciejak i Bartek Chodukiewicz, chociaż ten ostatni będzie musiał się poddać operacji, z którą czekał na zakończenie rywalizacji zespołu o mistrzostwo Polski. Jest również trochę od nich starszy Staszek Heliński.
 
Dla nas zatem jest niezwykle istotne, jak ten przepis będzie realizowany w praktyce. Pokazuje to choćby przykład Olka Wiśniewskiego, który pomimo złamanej ręki i wolnego wejścia w sezon, regularnie grał u nas po 10-12 minut, nawet w wieku 17 lat.
 
Jestem za ograniczeniami w kwestii liczby obcokrajowców. Uważam, że liga nie powinna być otwarta, żeby się nie okazało, żeby przyjeżdża tu gracz za 2 tysiące dolarów i obniża nam poziom ligi, albo wypycha Polaków.
 
Nie podoba mi się to, że niektóre kluby mogą wystawiać po 6 obcokrajowców w meczu. Nie mam nic przeciwko, żeby miały po tylu w kadrze i żeby za nich dodatkowo nie płaciły, jednak występowanie w pucharach nie powinno dawać takiego handicapu.
 
Być może, mądrzejsze osoby ode mnie z PzKosz powinny się zastanowić, czy obcokrajowca nie powinno wpuścić się do rozgrywek 1. ligi, albo czy tam, może nawet w większym stopniu, nie powinien obowiązywać przepis o graczy do lat 23.
 
Kiedy można się spodziewać, że zakończycie kwestie trenerskie?
 
Nie chcę takich rzeczy załatwiać przez telefon i inne środki komunikacji, zatem jeżeli pandemia pozwoli, to spotkam się z trenerem Zollnerem na kolacji i mam nadzieję, że uściśniemy sobie dłonie, rozstaniemy się w zgodzie i będziemy swoje poczynania obserwować w przyszłości.
 
Ważne w tym wszystkim jest też, kiedy może zacząć się nowy sezon. Pan prezes Piesiewicz ma chyba dobrego nosa, gdyż do tej pory decyzje, które podejmował, były bardzo dobre. Zarówno jeżeli chodzi o zakończenie poprzednich rozgrywek, jak i o wczesnym starcie obecnych.
 
Robienie „bańki” od półfinałów świadczy też o tym, że pandemia chyba szybko się nie uspokoi. Zatem spodziewam się, że nowy sezon także rozpocznie się wcześnie, być może w połowie sierpnia. Wtedy trzeba zacząć treningi od połowy lipca, czerwiec można poświęcić na budowę składu, trenera muszę zatem mieć w kwietniu-maju.
 
W trakcie sezonu pojawiały się plotki, które z posadą trenera GTK wiązały Szymona Szewczyka. Czy on również może być w tym momencie rozważany?
 
Kiedyś rozmawialiśmy z Szymonem o jego grze dla nas przez 2 lata. Ostatecznie przyszedł jednak w trakcie sezonu, chciał nas zatem lepiej poznać, my także byliśmy ciekawi jego formy, zatem umowę zawarliśmy do końca rozgrywek. Szymon to oczywiście wzór pracy, dużo też pomagał poza parkietem.
 
Teraz moglibyśmy z nim przystąpić do dalszych rozmów, do tego jednak potrzebna jest akceptacja trenera. Powiedzieliśmy mu jednak również, że gdyby nie wiązał się z Włocławkiem, Toruniem, czy swoim rodzinnym Szczecinem, to chętnie byśmy porozmawiali o dłuższej współpracy.
 
W żadnych wariantach nie zakładaliśmy, żeby Szymon w przyszłym sezonie miał trenować nas zespół i on też o tym wie. Natomiast w perspektywie, to jak najbardziej. Przy bardziej doświadczonym trenerze Szymon mógłby jeszcze rok pograć, potem przez rok popracować w roli asystenta, by następnie przejąć zespół.
 
To jest jednak tylko jeden z kilku wariantów, które mogą się wydarzyć.
 
Rozmawiał Wojciech Malinowski
 
Powrót
NEWS

Król strzelców EBL w GTK!

Nowym zawodnikiem GTK Gliwice został Jabarie Hinds. Król strzelców Energa Basket Ligi w sezonie 2020/21 związał się z klubem rocznym…
2021-07-13
WIĘCEJ
NEWS

Plan przygotowań GTK do sezonu 2021/22

GTK przygotowania do sezonu 2021/22 Energa Basket Ligi rozpocznie 19 lipca br. Pod wodzą nowego trenera Roberta Witki gliwiczanie będą trenować na…
2021-07-09
WIĘCEJ
NEWS

Woods zagra w Gliwicach!

Keyshawn Woods został nowym zawodnikiem GTK Gliwice. Zawodnik występujący na pozycji rzucającego obrońcy w poprzednim sezonie występował w Polskim…
2021-07-02
WIĘCEJ
NEWS

Mistrz ligi szwedzkiej zagra w Gliwicach!

Nowym zawodnikiem GTK Gliwice został Adam Ramstedt. Mierzący 208 cm wzrostu reprezentant Szwecji w barwach Norrkoping Dolphins zdobył mistrzostwo…
2021-05-31
WIĘCEJ
NEWS

Put dołącza do GTK!

Nowym zawodnikiem GTK Gliwice został Filip Put. Wicemistrz Polski z Zastalem Enea BC Zielona Góra związał się z klubem 2-rocznym kontraktem. -…
2021-05-21
WIĘCEJ
NEWS

Gołębiowski zostaje w Gliwicach!

Daniel Gołębiowski nadal będzie reprezentował barwy GTK Gliwice. 23-letni zawodnik podpisał umowę przynajmniej na jeden kolejny sezon, odrzucając…
2021-05-13
WIĘCEJ
NEWS

Stumbris zagra w GTK!

Nowym zawodnikiem GTK Gliwice został Roberts Stumbris. Mierzący 199 cm wzrostu Łotysz związał się z naszym klubem 1-roczną umową. - Od innych…
2021-05-11
WIĘCEJ
NEWS

Witka trenerem GTK!

Nowym trenerem GTK Gliwice został Robert Witka. Dotychczasowy szkoleniowiec HydroTrucka Radom związał się z klubem 3-letnim kontraktem. - Klub…
2021-04-28 12:00
WIĘCEJ
NEWS

Basket Cup zwiększa zasięg. Pilchowice dołączają do zmagań

Gmina Pilchowice i Gliwickie Towarzystwo Koszykówki podjęły wspólne działania na rzecz propagowania sportu wśród…
2021-04-19
WIĘCEJ

Sponsorzy i Partnerzy

Sponsorzy główni
Partnerzy techniczni